Alexander Skarsgård w komedii romantycznej „Wicker” gra Wicker Husbanda, czyli wiklinowego męża, a internet oszalał na punkcie tej postaci. Nie wszyscy się jednak zachwycają: część koszykarzy i plecionkarzy wytyka, że bohater nie jest zrobiony z wierzby i wygląda na pleciony zamiast wyplatanego.
Internet zakochany w meblu ogrodowym
Film wywołał falę żartów w mediach społecznościowych. Jeden z komentarzy na Instagramie brzmi: „Już nigdy nie spojrzę tak samo na swoje meble ogrodowe”. Ikea zamieściła zdjęcie własnych wiklinowych mebli z podpisem „husband material”, czyli materiał na męża.
Co nie podoba się rzemieślnikom
Jedną z pierwszych krytycznych uwag zgłosiła Deborah Needleman, była redaktorka magazynu „T” z „New York Timesa”, która dziś zajmuje się plecionkarstwem. Na Instagramie z jednej strony cieszy się, że ich środowisko ma wreszcie własnego pięknego bohatera, z drugiej pyta, dlaczego mężczyzna uplatany w angielskiej wiosce rybackiej nie jest zrobiony z wierzby, a nawet z sitowia. Do dyskusji dołączyło już ponad stu innych koszykarzy.
Spór dotyczy samego słowa „wicker”. Słownik Oxford English Dictionary definiuje je jako cienkie gałązki sploty do wyrobu koszy i mebli. Eleanor Morgan z londyńskiego cechu koszykarzy (Worshipful Company of Basketmakers) tłumaczy, że dawniej mogło to oznaczać każdą giętką witkę, choć dziś kojarzy się głównie z wierzbą. Według części twórców, w tym Needleman, to w ogóle nazwa techniki, a nie surowca.
Lewis Prosser, koszykarz z Cardiff, wyróżnia trzy główne sposoby wyplatania: zwijanie spiralne, plecenie warkoczowe oraz technikę z pionowymi prętami przeplatanymi poziomymi pasmami. Tradycyjne „wiklinowe” wyroby zwykle mają ten ostatni element, a Wicker Husband go nie ma. Prosser dodaje jednak: „To na pewno nie tak bym to zrobił, ale to nie znaczy, że jest złe”.
Jak powstał kostium
Górną część ciała postaci wykonała nowozelandzka pracownia efektów specjalnych Wētā Workshop. Joe Dunckley, projektant protez, mówi, że stworzenie kostiumu dla czującej postaci z wikliny było dużym wyzwaniem, bo większość materiałów protetycznych jest miękka i imituje skórę.
- zespół 80 specjalistów przygotował 50 zazębiających się elementów ciała,
- splot wydrukowano w 3D z gumopodobnego elastomeru termoplastycznego i przymocowano do kombinezonu ze spandeksu,
- prace trwały 18 miesięcy, powstało też 10 nakładek na twarz,
- włosy, brodę i rzęsy zrobiono z muka, czyli włókien nowozelandzkiego lnu.
Prawdziwa wierzba nie wchodziła w grę. Dunckley porównuje to do filmowych zbroi i mieczy, które nie są ze stali: „To jest film fantasy”. Zespół oparł się na trójwymiarowym odlewie aktora, by widzowie rozpoznali go także w koszykowej wersji. Dlatego splot został tak zaprojektowany, by można było zmarszczyć brwi.
Plus dla rzemiosła i kontekst dla polskiego czytelnika
Dunckley nie ma żalu do krytyków: prawdziwi artyści poświęcili rzemiosłu lata, więc mają prawo dostrzegać błędy w fantastycznej wersji swojej sztuki. Prosser cieszy się z kolei, że film przyciągnął uwagę do plecionkarstwa, bo część tradycyjnych umiejętności jest dziś zagrożona. Na TikToku pojawia się mnóstwo poradników do robienia wiklinowych kostiumów.
W Polsce „wiklina” zwykle oznacza sam surowiec, czyli pędy wierzby, więc angielski spór o to, czy „wicker” to materiał, czy technika, może brzmieć nieco obco. Wikliniarstwo ma u nas długą tradycję, a okolice Nowego Tomyśla od lat kojarzą się z wyrobami z wikliny. Dla miłośników rękodzieła ta historia jest przypomnieniem, że popkultura potrafi na chwilę wrócić uwagę do rzemiosł, które na co dzień pozostają w cieniu.
Źródło: The Guardian – „Basketweavers get in a twist over Alexander Skarsgård’s Wicker Husband”






